Jeden weekend, 2 zwycięstwa Katarzyny Pakulskiej
Za mną kolejny ciężki, ale jakże udany weekend. W sobotę w Stężycy odbyły się pierwsze w historii Mistrzostwa Polski MTB w jeździe parami na czas. Ja wraz z moim teamowym kolegą Łukaszem Góralewskim postanowiliśmy spróbować swoich sił i powalczyć o tytuł Mistrza Polski.
W kategorii mieszanej wystartowało aż 25 par. Mocna obsada sprawiła, iż każda sekunda była na wagę złota. Do pokonania mieliśmy tylko 1 rundę, która liczyła 15 km. Nigdy nie ukrywałam, że nie czuję się dobrze na tak krótkich dystansach, gdzie naprawdę trzeba wycisnąć z siebie dosłownie wszystko i nie ma tu mowy o żadnych odpoczynku.
Dodatkowo nasz start zaplanowany był na godzinę 15:23, także temperatura utrudniała zadanie. Sama trasa była bardzo szybka, choć miejscami nie brakowało piachu i wyboistych ścieżek, które wybijały z rytmu. Wystartowaliśmy naprawdę bardzo mocno osiągając moje maksymalne tempo, które trzymałam aż do końca. I tu podziękowania dla mojego kolegi, który motywował mnie co chwilę, dzięki czemu wygraliśmy i zdobyliśmy koszulki Mistrzów Polski.Podczas ostatnich drużynowych Mistrzostw Polski zabrakło do złotego medalu 8 s, tym razem wygraliśmy z przewagą ponad 40 s nad drugą drużyną, stąd bardzo ważne było dla nas to zwycięstwo.
Następnego dnia w tym samym miejscu, odbył się start kolejnego etapu Lotto Poland Bike Marathon. Trasa dystansu Max liczyła 57 km i mimo, iż była ona płaska, zaliczam ją do jednej z najtrudniejszych, jaką w tym roku jechałam. A to za sprawą przede wszystkim wszechobecnego piasku, bowiem większość dystansu przejeżdżaliśmy przez grząski piach, gdzie każdy przejechany metr po nim był męczarnią i walką o utrzymanie równowagi. Do tego wyboiste ścieżki po trawie, suche igliwie, mnóstwo korzeni, dziur, gałęzi i szyszek.
Były również problemy z oznakowaniem trasy, gdzie duża część zawodników, w tym i ja, pogubiła trasę. Jakby tego było mało, zaliczyłam bolesny upadek, ale na szczęście nie na tyle poważny, by nie kontynuować jazdy. Na ostatnim kilometrze dowiedziałam się, że jadę pierwsza i tak też dojechałam do mety wygrywają Open Kobiet i kategorię K2. Był to dla mnie niezmiernie udany weekend i mimo przeciwności losu zdobyłam wszystko co można było w ten weekend, ale nie zwalniam tempa.
Teraz najbliższe dni poświęcam na spokojnie treningi w górach, gdzie na zakończenie wystartuje w górskim wyścigu w Myślenicach.
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!






