Dyrektor i Ministerstwo Zdrowia odmówili przyjęć; za to spotkają się z prokuratorem?
Wydaje się to może i absurdalne, ale jednak prawdziwe. Prokuratura wszczęła postępowanie, czy odmowa przyjęć przez dyrektora Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie dr Ryszarda Wardeńskiego, gdzie fizycznie nie ma już miejsc dla pacjentów, nie była i nie jest złamaniem prawa.
O sprawie informuje portal Onet.
Trwa szukanie winnego pogłębiającego się kryzysu w KOZZD w Gostyninie. Przypomnijmy, ośrodek jest przepełniony, obecnie przebywa 91 pacjentów a powinno 60-ciu: https://gostynin.info/.../kozzd-koniec-glodowki-bez.../
Wówczas informowaliśmy, że dyrekcja ośrodka stwierdziła, że więcej miejsc nie ma i do 2024 roku nie będzie przyjęć pacjentów.
Dwóch przestępców zamiast na leczeniu jest już na wolności?
- Okazuje się, że obecnie trwa szukanie winnego pogłębiającego się kryzysu. Kozłem ofiarnym ma stać się uznany psychiatra i równocześnie dyrektor ośrodka dr Ryszard Wardeński. Bo to on, jako szef placówki, zdecydował o nieprzyjmowaniu kolejnych pacjentów – informuje Onet.pl.
W połowie lutego wiceminister sprawiedliwości Michał Woś wskazywał, że jeden przypadek odmowy przyjęcia osoby mogącej – według sądu – stanowić na wolności zagrożenie dla innych ludzi miał już miejsce.
Stąd Prokuratura Krajowa została poinformowana i śledztwo w kierunku niedopełnienia obowiązków przez kierownictwo ośrodka w Gostyninie „poprzez odmowę wykonania dwóch orzeczeń sądowych o umieszczeniu skierowanych tam osób, działając tym na szkodę interesu publicznego” prowadzi Prokuratura Okręgowa w Płocku. To, że toczy się postępowanie przygotowawcze, potwierdziła Onetowi Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik Prokuratury w Płocku.
Jednak nie jeden a dwa przypadki odmowy przyjęcia osób skierowanych do ośrodka przez sąd mają być badane. Prawdopodobnie więc byli przestępcy po odbyciu kary zgodnie z prawem są już na wolności.
Ministerstwo Zdrowia broni dyrektora, Prokuratura Ziobry sprawdza
31 stycznia 2021 r. o wstrzymaniu przyjęć do ośrodka przy ulicy Zalesie Ministerstwo Sprawiedliwości zostało poinformowane przez nadzorujący placówkę resort zdrowia. Specjalne pismo w tej sprawie do wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia skierował wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.
List wiceministra zdrowia jest dowodem na to, że resort wspiera postawę dyrektora Wardeńskiego, że w placówce nie ma miejsc, konieczna jest pilna rozbudowa i pieniądze na nią.
Mimo to działaniom dyrektora KOZZD, którego stanowisko popiera Ministerstwo Zdrowia przygląda się obecnie prokuratura – nadzorowana przez Zbigniewa Ziobrę, a więc szefa Ministerstwa Sprawiedliwości.
Dr Ryszard Wardeński w wypowiedzi dla Onetu zaznacza:
- Ministerstwo od lat nie daje nam pieniędzy na rozbudowę ośrodka, a teraz to ja jestem głównym winowajcą… Non stop prosimy, błagamy o nowe środki i nic. Ponad 90 pacjentów na 60 miejsc, ludzie nie mają gdzie się podziać. To, że ja nie chcę przyjmować kolejnych, nie wynika ze złej woli, tylko z realiów. Nie wiem, jak mam to komentować. To pierwsza taka moja sytuacja w życiu. Jeśli ktoś zechce ukarać lekarza za to, że nie przyjmuje pacjentów do skrajnie przeludnionego ośrodka, to mamy tu do czynienia z jakimś całkowitym ignorowaniem realiów panujących w naszym kraju.
(…) Czasem człowiek ma się ochotę rzucić to wszystko w cholerę i się pożegnać. Wszyscy nam pod górkę robią. A to nie jest nasze wina! Ciągle piszemy pisma, prosimy, apelujemy. Powtarzamy: jest 91 pacjentów na 60 miejsc… I nikt nas nie słucha. Aż stało się tak, jak się stało.
Czy sprawa wydaje się więc być kolejną odsłoną „wojenki” wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy i pokazania wpływów szefa prokuratury Zbigniewa Ziobry? Czy jednak odmowa przyjęcia pacjentów do KOZZD była złamaniem prawa, czy państwo straciło więc zdolność izolowania od społeczeństwa byłych przestępców?
Sprawę będziemy monitorować.
Podobało Ci się? Udostępnij!


