Burmistrz mówi o pieniądzach, a rodzice: najważniejsze są dzieci
W Gimnazjum nr1 odbyło się w środę (1 marca) spotkanie skierowane do rodziców uczniów klas szóstych Szkoły Podstawowej nr 1, w trakcie którego burmistrz Paweł Kalinowski, dyrektor Gimnazjum nr 1 Robert Pypkowski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 Magdalena Andrzejczak oraz Michał Łoś dyrektor Miejskiego Zespołu Ekonomicznego Szkół i Przedszkoli przedstawili sposób przejścia uczniów klas szóstych do Gimnazjum nr 1, które od września zostanie przemianowane na Szkołę Podstawową nr 5.
W spotkaniu uczestniczyli również wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Małgorzata Rędzikowska-Mystkowska, przewodniczący komisji Edukacji, Kultury i Sportu Michał Bartosiak, radna Wiesława Radecka oraz kadra pedagogiczna Gimnazjum.
Wedle założeń, spośród obecnych 4 klas szóstych SP1, trzy oddziały zostaną przeniesione do SP5. „W jednej z klas,w tym momencie uczy się dziecko niepełnosprawne, które wymaga dostosowania szkoły do potrzeb tego dziecka.” - tłumaczył pozostawienie jednej klasy w SP1 Burmistrz.
Przedstawiony pomysł nie spodobał się rodzicom, w wyniku czego rozwinęła się gorąca dyskusja.
„Mam rozumieć, że pracownie dla klasy 6A (oddział ma pozostać w SP1 – przyp. red.) zostaną stworzone w SP1? Dlaczego dzieci z klas B,C i D nie mogą też zostać w szkole? ” - pytała burmistrz jedna z matek. „Problem jest taki, że w tym momencie mamy nie tylko budynek, który ma tyle tysięcy metrów powierzchni, ma kadrę nauczycielską (…) Musimy tą szkołę również zapełnić.” - starał się wyjaśnić Paweł Kalinowski. „Nie stać Miasta, żeby trzecią szkolę dostosowywać dla potrzeb dzieci niepełnosprawnych” - tłumaczył powód zostawienia jednej klasy w SP1 Burmistrz.
„Rozmawiamy cały czas o pieniądzach, a nie o dzieciach, Szkoła mówi, że wszystkie dzieci są równe,ale w tym momencie nie są równe, bo jedna klasa zostaje a inne muszą przyjść tutaj.”- drążyła temat kobieta. - „Mówię raz jeszcze- miasta nie stać” - powtórzył Włodarz.
„Nas tutaj jako rodziców nie obchodzą koszty. Dużo się mówiło o konsultacjach społecznych. Czy był Pan u tych trzech klas i powiedział Pan dzieciom dlaczego przejdą? Bo ja tego swojemu dziecku nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć dlaczego kolega z innej klasy zostaje a on musi przejść.
Szkoła musi stworzyć 2 pracownie, chemiczną i fizyczną, to jest bez dwóch zdań. Dlaczego to ma być tylko dla jednej klasy, a nasze dzieci są wyrzucane?” - pytała kolejna matka.- „A co z tą szkołą?” (przyszłą SP5 przyp. red.) - ripostował pytaniem Paweł Kalinowski.
W dalszej części kobieta starała się uzyskać odpowiedź, dlaczego przeprowadzana reforma wygląda inaczej niż w zapowiedziach. Jako przykład przytoczyła wypowiedź Minister Edukacji Anny Zalewskiej – „Dzieci zostaną z kochanym nauczycielem, w swoim budynku, w swoim środowisku, w swojej szkole – jak to się ma do naszych dzieci?” - dopytywała matka.
„Czy pani jest za reformą czy nie? Pani dziecko i tak by przyszło do tej szkoły” - bronił pomysłu reformy Paweł Kalinowski. „Mówimy o innym systemie jaki był, gdzie obecna władza uważa, że ten system kształcenia, który był jest zły. Więc nie mówimy już o tym, czy dziecko by przyszło do tej szkoły czy nie.(…) Więc to nie jest odpowiedź – że by tu przyszło” - skontrowała rozgoryczona matka.
„Pan się nie odniósł do słów, które powiedziała pani Zalewska. (...)Nasze dzieci nie mogą zostać ze swoim ukochanym wychowawcą, w swojej ukochanej szkole. Dla mnie to jest nie do pomyślenia. ” - kontynuowała matka.
W tym momencie głos zabrał dyrektor obecnego Gimnazjum nr 1 Robert Pypkowski.
„Jestem przekonany, że nikt z Państwa dzieci nie będzie poszkodowany faktem przyjścia do Szkoły Podstawowej nr 5” - przekonywał dyrektor.
„Czyli zostało postanowione tak jak było na początku,że dzieci przechodzą nie ma żadnej dyskusji tak?” spytała druga matka. „Z naszej wiedzy, z tego co żeśmy przeanalizowali, zarówno demografię, finanse, takie rozwiązanie nam się wydaje, że jest najlepsze” - odpowiedział Michał Łoś.
W dalszej części dyskusji został poruszony temat wychowawców. W myśl proponowanego rozwiązania przenoszeni uczniowie będą pod opieka nowego pedagoga.
„W momencie, gdy my rozmawialiśmy na wcześniejszych spotkaniach była informacja o tym, że klasy przechodzą ze swoim wychowawcą” - przypominała wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Małgorzata Rędzikowska-Mystkowska. „O tym rozwiązaniu mówiliśmy w przypadku klas trzecich, kiedy klasy trzecie miałyby przejść z wychowawcą do nowego budynku” - odpowiedział dyrektor Miejskiego Zespołu Ekonomicznego Szkół i Przedszkoli.
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!
![Burmistrz mówi o pieniądzach, a rodzice: najważniejsze są dzieci [ZDJĘCIA+VIDEO]](https://static.gostynin.info/site/assets/files/72726/gostynin-burmistrz-mowi-o-20.jpg)





