Śmiech to zdrowie
Gostynin jest małą miejscowością. My, jako mieszkańcy znamy się w większości z widzenia. Jestem radną Rady Miejskiej. Reprezentuję zatem Szanownych Państwa podczas naszych komisji, sesji odbywających się systematycznie w Urzędzie Miasta.
Nie należę do żadnej partii i ugrupowania. Pragnę przypomnieć, że startowałam z Inicjatywy dla Gostynina. Jednak broniąc gorąco pana burmistrza Pawła Kalinowskiego, a dokładnie obniżenia jego wynagrodzenia (miało to miejsce w grudniu 2014 r.), następnie negocjując z radnymi IdG obniżenie swoich diet na cele pomocy dla potrzebujących, wystąpiłam z ich klubu.
Nie była to dla mnie łatwa decyzja. Swoją całoroczną dietę w wysokości jednego tysiąca złotych miesięcznie w roku 2015-tym przekazałam dziewczynce Oli Żytkiewicz cierpiącej na nieuleczalną chorobę mukopolisacharydozę. Zorganizowałam dla niej także charytatywny koncert, który odbył się dnia 12-go marca br. w sali kolumnowej na Zamku Gostynińskim.
Pracowałam nad tym ponad 2 miesiące. Dotarłam z zaproszeniami osobiście do 150-ciu placówek na terenie naszego miasta (w tym szkoły, urzędy przedsiębiorstwa, firmy małe i duże).
Cały scenariusz i oprawę sceniczną przygotowywałam dopracowując każdy szczegół. Było to dla mnie wielkie wyzwanie.
Udało mi się namówić na występ zupełnie za darmo wspaniałych wykonawców. Kwota, która otrzymali rodzice Oli podczas koncertu też nie była skromna.
Dlaczego o tym piszę?
Było mi niezmiernie przykro z powodu podejścia naszych Burmistrzów do uczestnictwa w tym koncercie. Zależało mi bardzo na ich obecności. Zaproszenia wręczyłam stosownie wcześniej. Jednak zawsze były sprawy ważniejsze i parokrotnie pytając ich o to, czy zaszczycą swoją obecnością ten koncert odpowiedź była negatywna.
No, nareszcie dzień przed koncertem padła decyzja na tak. Już wówczas czułam lekceważenie mojej osoby. Zdaję sobie sprawę z powagi obowiązków i spraw, które w ramach piastowanych funkcji noszą na swoich barkach pan Paweł Kalinowski i pan Paweł Pachniewski. Było minęło, w pamięci pozostaje. Dziękuję za ich przybycie.
Nie jestem osobą złośliwą, konfliktową. Do Rady Miejskiej nie weszłam po to, aby załatwiać swoje interesy, spłacać za pomocą diety jakiekolwiek kredyty. Nikomu nie dokuczam pomimo tego, że nie podoba mi się panująca tam atmosfera, ale to zostawiam bez komentarza. To tyle z przeszłości.
Drodzy mieszkańcy!
Przed ostatnią nadzwyczajną sesją, a zarazem wspólnym posiedzeniu wszystkich komisji miało miejsce przykre dla nas radnych zdarzenie.
Radny Jan Głodowski otrzymał od mieszkańców wiadomość o wycięciu drzew przy Zamku. Udał się tam niezwłocznie. Następnie poinformował o tym kolejnego radnego i tak my jako radni, dzień przed sesją otrzymywaliśmy zapytania od mieszkańców dotyczące tego zdarzenia.
Nie wiedzieliśmy co odpowiadać. Tak, nikt z nas (a jest nas 15 osób w Radzie Miejskiej) nie wiedział o wycince tych drzew.
Pani kierownik Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie Delegatury w Płocku Ewa Jaszczak zapytana przeze mnie o to, czy było pozwolenie na wycięcie tych drzew byłą zdziwiona i oburzona tym, że my jako Rada Miejska nic o tym nie wiemy.
Radny Jan Głodowski zdecydował, że podczas wspólnego posiedzenia wszystkich komisji przy sprawach różnych zapyta o to zdarzenie. Uważam, że miało prawo.
Wyczerpującą odpowiedź udzieliła pani naczelnik Halina Fijałkowska. Po wystąpieniu zadałam pani naczelnik pytanie dlaczego my jako Rada Miejska nie byliśmy wcześniej o tym poinformowani i która uchwała podjęta rzekomo przez nas dotyczyła wycinki tych drzew.
Uważam, że nie byłoby tego całego zamieszania, gdyby potraktowano nas poważnie. Jednak po ukazaniu się na stronie Urzędu Miasta wyjaśnienia sprawy przez pana burmistrza Pawła Kalinowskiego przedstawiono moja wypowiedź i zapytanie radnego Jana Głodowskiego jako agresywne.
Chce zatem wyjaśnić, że nie jestem osobą agresywną i nie pozwolę sobie na to, aby na stronie urzędowej mnie obrażano. Jestem człowiekiem spokojnym i poważnym. Może lepiej siedzieć cicho o nic nie pytać i jak „Miś Jogi podnosić łapki”. Może tak, a może nie. Zdecydujcie się jak lepiej.
Na koniec zapytam skromnie:
Co tak bardzo rozbawiło najwyższe władze naszego miasta? Czy zapytanie radnego Jana Głodowskiego, czy moje wystąpienie, czy ogólnie śmieszne chore drzewa wokół Zamku?
Mieszkańcy natomiast niech odpowiedzą na moje pytanie: W którym miejscu nasze wystąpienia jako radnych były agresywne i w stosunku do kogo?
Kochani! Szybko zapominamy o ludziach skromnych, o ich dobrych czynach, o szacunku dla tych, w których można mieć wsparcie.
Kończąc temat proszę nie zamieszczać złośliwych komentarzy.
Z całym szacunkiem dla
pana Burmistrza
Radna Rady Miejskiej
Wiesława Radecka
Pragnę także podkreślić, że otrzymywane koperty z projektami uchwał otwieram przed komisjami i z pewnością podchodzę do wszystkich tematów poważnie nawet nie zabierając głosu.
Zdaję sobie także sprawę z tego, że urzędnicy mają ogromną wiedzę dotyczącą pracy Urzędu Miasta i pracy samorządowej. Proszę jedynie o szacunek i powagę.
Podobało Ci się? Udostępnij!



