Pomarzyć dobra rzecz
Każdy z nas ma jakieś marzenia. Jedne udaje się, innych nie udaje się zrealizować. Są jeszcze takie, których realizacja nie od nas zależy. Ale pomarzyć dobra rzecz.
Dla mnie nazwa MIEJSKIE CENTRUM KULTURY kojarzy się z placówką, która powinna tętnić życiem. I to nie od rana. Specyfika działalności kulturalno – oświatowej polega na tym, że toczy się ona w godzinach popołudniowo – wieczornych. A więc w czasie kiedy adresaci tejże działalności skończyli pracę, są po zajęciach szkolnych, pozałatwiali istotne sprawy. I wtedy mają czas (o ile jest po co) przyjść do MCK-a.
Pożyteczna jest sprawa robienie różnego rodzaju konkursów. Ale poza konkursami winny iść konkretne działania chociażby takie jak promocja laureatów i zapraszanie uczestników konkursów do dalszej współpracy oczywiście tworząc ku temu odpowiednie warunki. Obowiązkiem MCK-a winna być penetracja środowisk dziecięcych, młodzieżowych w wyszukiwaniu ludzi z pasją, talentem, z pewnymi już osiągnieciami, a nawet i bez nich ale chcących się rozwijać. Samo się przez to rozumie, że musi zaistnieć współpraca z placówkami oświatowymi i opiekuńczymi.
Często słyszy się, że młodzież nie przejawia żadnych zainteresowań ani potrzeb kulturalnych. Tylko rodzi się pytanie kto i czy w ogóle oraz w jaki sposób z tą młodzieżą rozmawiał. W jaki sposób próbował rozeznać jej potrzeby kulturalne ?
Nie zapomnę, mimo upływu czasu koncertu wykonawców hip hopu. Okazuje się że młodzież potrzebuje takich imprez. Czy MIEJSKIE CENTRUM KULTURY zrobiło coś by wykorzystać ten trend u gostynińskiej młodzieży ? Tak. Posprzątało sale po koncercie.
Problem MCK-a polega chyba na tym, że nie ma w nim ludzi rozumiejących i czujących działalność kulturalno – oświatowa, żyjących nią. A działalność ta potrzebuje czasu i zaangażowania. Bez tego nic się w tym temacie nie zrobi.
Należy również pamiętać, że pracownicy k-o nie mogą się skupiać tylko i wyłącznie na własnych zainteresowaniach. Owszem plastyk skupia się na działalności plastycznej ale nieograniczającej się tylko do wykonywania plakatów których i tak nie widać na mieście. Ale działa wśród dzieci i młodzieży i starszymi którzy jeszcze nie ujawnili swych talentów. Poza tym współpracuje z pozostałymi pracownikami nie tylko przy organizacji wystaw ale i przy koncercie gostynińskich zespołów młodzieżowych. Tak jak robił to swego czasu Pan Paweł Tencer.
Wszystko jest to możliwe pod jednym warunkiem. Na stanowisku Dyrektora MCK-a musi być człowiek który zna działalność kulturalno – oświatową, wie jakimi prawami się rządzi, zna się na organizacji imprez i potrafi pokierować zespołem pracowniczym. Że będzie to człowiek dla którego kierowanie placówka kulturalno – oświatową to wyzwanie, a nie ciepła posadka za państwowe pieniądze. Że będzie to człowiek który będzie miał wizję tętniąca życiem placówki która nie będzie zamykać się w murach MCK, że będzie wychodzącą do mieszkańców, że podejmie się roli inspiracyjnej i koordynacyjnej całej działalności kulturalnej na terenie miasta
Marzy mi się MIEJSKIE CENTRUM KULTURY które tą kulturę będzie tworzyć faktycznie a nie nieudolnie udawać, że coś robi. Chociażby teraz. MCK obudziło się i organizuje imprezy bez ładu i składu byleby tylko uratować stołek instruktora czy dyrektora. Aż się na usta ciśnie cytat z artykułu jednego z redaktorów pewnej strony internetowe :”Nie tędy droga kochani”
Marzy mi się MIEJSKIE CENTRUM KULTURY z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli znajda się mądrzy i zaangażowani ludzie to jest to realne, nie od razu, nie za rok czy dwa, ale jest to realne. I nie może być tak aby władze miasta swoje wsparcie wyrażały w deklaracjach. To musi być konkretne działania ze strony UM i wszystkich organizacji którym sprawa kultury naprawdę leży na sercu..
Andrzej Szymkiewicz
Podobało Ci się? Udostępnij!


