Nowa sala w gostynińskim kinie? Dyrektor MCK o kulisach walki o filmowe premiery
Mieszkańcy Gostynina często pytają, dlaczego niektóre filmowe hity trafiają do „Nowego Kina Warszawa” później niż do wielkich multipleksów. Odpowiedź na to pytanie, a także plany stworzenia drugiej, kameralnej sali, przedstawiła Aleksandra Milczarek, dyrektor Miejskiego Centrum Kultury.
Dlaczego na premiery trzeba czekać?
Głównym wyzwaniem dla gostynińskiego kina jest fakt, że dysponuje ono tylko jednym ekranem. Dystrybutorzy filmowi stawiają twarde warunki: jeśli kino chce grać hit (np. „Akademię Pana Kleksa”) w dniu ogólnopolskiej premiery, musi zarezerwować dla niego niemal wszystkie godziny seansów, szczególnie w weekendy.
– Deklarując premierę w tym samym terminie co duże multipleksy, skazalibyśmy mieszkańców na oglądanie jednego tytułu trzy razy dziennie przez dwa tygodnie – tłumaczy Aleksandra Milczarek. Aby zachować różnorodność i pokazywać inne filmy, kino często decyduje się na wyświetlanie hitów z tygodniowym opóźnieniem, co pozwala na większą elastyczność w układaniu grafiku.
Druga sala: szansa dla maluchów i koneserów
Rozwiązaniem tego „szachu” mogłaby być druga, mniejsza sala. Dyrekcja MCK widzi w niej miejsce na kino niszowe, studyjne oraz specjalne seanse dla dzieci. Takie produkcje rzadko gromadzą 300 osób (pełna sala), ale mają stałą grupę odbiorców – od 5 do 50 widzów.
– Chcemy zaopiekować „małego widza”. Jeśli przyzwyczaimy dzieci do korzystania z lokalnego kina, w przyszłości zyskamy lojalnego nastolatka i dorosłego klienta, który zamiast do okolicznych miast, przyjdzie do nas – argumentuje dyrektor Milczarek.
Co dalej z inwestycją?
Mimo że koncepcja kameralnej sali wydaje się zasadna, na razie MCK stawia na analizę i rozsądek. Choć pomysł jest na stole, obecnie instytucja skupia się na maksymalnym wykorzystaniu potencjału obecnej infrastruktury.
– Nasza pani kierownik stoi na stanowisku, aby w pierwszej kolejności wykorzystać potencjał tej sali, którą mamy, poprzez organizowanie dodatkowych seansów dla grup celowych, czyli dzieci i miłośników kina studyjnego – podsumowuje dyrektor MCK.
Podobało Ci się? Udostępnij!



