Nie bądźmy obojętni, a 15 października, odzyskamy wolną Polskę
31 sierpnia na Rynku w Gostyninie ponownie zrobiło się radośnie, znów powróciła nadzieja, pojawiły się jakże radosne, dające nadzieje słowa: Wałęsa, wolność, Solidarność, Tusk, czas na zmiany. W jednym z komentarzy na Fb znalazł się ciekawy wpis, zapytanie, czy ci co pisali te słowa są już zatrzymani przez miłościwie panującą władzę. Wpis ten dał mi dużo do myślenia. Bardzo dobrze, że się pojawił.
Wg. mojej wiedzy, taka działalność jest dozwolona prawnie, nie można za nią karać. To nie jest przestępstwo, czy wykroczenie. Więc nie należy się niczego bać. Pokażmy, że jesteśmy społeczeństwem obywatelski, gdzie każdy Polak może wyrażać swoje myśli i uczucia, o ile nie są one obraźliwe. Jako wolni obywatele wyrażajmy swoje myśli i opinie. Nie wstydźmy się ich. Nie szukajmy usprawiedliwienia dla siebie, że nie wypada, że dziś nie mogę ( to przyjdź jutro i napisz ), że moja praca mi na to nie pozwala. Bądźmy choć odrobinę odważni, bez tego nie wygramy nadchodzących wyborów, bez tego nie zmienimy Polski i rządu. Pomyślcie jaką odwagą na co dzień wykazują się Tusk i Wałęsa, ile robią dla naszego wspólnego dobra.
Pamiętam, jaki przed rokiem, był kolorowy i radosny nasz Rynek w trakcie Tour de Konstytucja. Pisali wtedy wszyscy: małolaty, młodzież, dorośli oraz seniorzy. Niestety pod osłoną nocy, ktoś bardzo odważny, wiemy o kogo chodzi, zmył wszystkie napisy. Nie kwestionuje ma do tego takie samo prawo, jak ja do pisania. Tej osobie mogę się nie podobać słowa: konstytucja, Ukraina, wolność, solidarność…. Każdy z nas jest inny. A może ten ktoś się zmieni i za rok lub dwa dołączy do nas i będzie z nami razem pisał podobne słowa. Nikogo nie wykluczajmy, dajmy jeszcze jedną szansę. Może ją wykorzysta, a może nie. Każdy z nas, jak na razie jest wolny, każdy odpowiada za własne czyny i każdy codziennie spogląda w lustro.
Przed 15 października nie możemy być obojętni, bo przegrany. Pięknie opracował 11. przykazanie Marian Turski „Nie bądź obojętny”, Władysław Bartoszewski też mawiał „gdy nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”. Stosujmy się do tych słów mądrych i odważnych Polaków. Gdy będziemy aktywni, a nie obojętni, zobaczymy, że jest nas dużo, bardzo dużo. Tak jak w Warszawie 4 czerwca. Strach i obojętność odrzućmy, bądźmy znów solidarni, pokażmy że jesteśmy wolnymi obywatelami, nie bojącymi się zdemoralizowanej, złej władzy. Oni liczą na nasz strach, na naszą obojętność, na nasze niezdecydowanie. Zawiodą się.
Już zaczynają się bać, już czuć ich strach. Niech nie boją się nas, niech nie boją się innych obywateli, niech się boją i wstydzą tego co zrobili. Niech się boją przyszłych kar, niech się boją prawa i sprawiedliwości. Ta ich dosięgnie. Niech się boją piekła, bo tam jest miejsce dla: oszustów, malwersantów, złodziei, fałszerzy historii. Tam jest miejsce dla złych ludzi. Już 4 czerwca w Warszawie małe dzieci wznosiły prorocze okrzyki „PiS do piekła”.
Jarosław Fischbach
Podobało Ci się? Udostępnij!