Gostynin w TVP. "Alarm!" w sprawie chemikaliów przy ul. Ziejkowej
Nielegalne składowiska chemikaliów są rozsiane na mapie całego kraju, gdzie popadnie. Jednym z nich jest Gostynin, gdzie na prywatnej działce lokalnego muzyka disco polo, są tysiące ton toksycznych odpadów – brzmi zapowiedź programu „Alarm!” wyemitowanego w poniedziałek wieczorem, 23 kwietnia 2018 roku w telewizyjnej „jedynce”
Ekipa TVP 1 gościła w Gostyninie w połowie marca. Sprawę postanowili zgłosić zaniepokojeni telewidzowie – mieszkańcy Gostynina.
Przypomnijmy, na działce przy ulicy Ziejkowej składowane są niebezpieczne substancje w ilości 2,5 tysiąca ton, a koszt ich usunięcia to nawet 1,5 miliona złotych.
O sprawie pisaliśmy:
Jak wyglądały kontrole skażenia przy Ziejkowej? Ujawniamy szczegóły z protokołów
Prawdopodobnie sprawa nie została by nagłośniona, gdyby nie wyciek, który nastąpił do pobliskiego rowu melioracyjnego przy ulicy Ziejkowej dwa lata temu, 23 lutego 2016 roku. Straż pożarna walczyła, aby nie doszło do poważnej katastrofy ekologicznej, a tak mogło by się stać, gdyby substancje trafiły do pobliskiej stacji uzdatniania wody albo do przepływającej w pobliżu rzeki Skrwy.
Składowisko toksyn znajduje się na działce Krzysztofa P., lokalnego muzyka disco-polo, który w ubiegłym roku ogłosił start w najbliższych wyborach samorządowych w 2018 roku na stanowisko burmistrza Gostynina. Prezesem firmy został Dominik L., który wcześniej handlował używanymi samochodami. Kapitał spółki wynosił 5 000 złotych:
- Przyszli do mnie, czy nie chciał, żebym został prezesem, trzy tysiące mi zaproponował na miesiąc. Pierwsze trzy miesiące dostałem pieniądze i potem zacząłem pieniędzy nie dostawać. Brał pieniądze za to (Krzysztof P. – przyp. red.). Niech sprawdzą w kamerach, kto pieniądze z banku cały czas wypłacał, kto miał konta, karty, wszystko. Wszystkim P. się zajmował. Tak sekretarki nawet zeznają i wszyscy, co tam byli. K. pożyczył nam pieniędzy na otwarcie jemu tej firmy. I mu to P. za jakieś dwa trzy miesiące oddał z procentem, a później oni mieli jeszcze inną firmę, ale ja już nie ingerowałem w ich sprawy. I tam później jakieś mieli leasingi, kredyty. Ja na szczęście ja na Eko-Lidera, jak ja byłem prezesem, nie dałem nic na siebie wziąć, bo głupi nie byłem. Od marca zrezygnowałem i powiedziałem P. szukaj sobie nowego prezesa, ja dziękuje bardzo. Znaleźli sobie tam jakiegoś prezesa nowego, który też się okazał słupem, tak jak ja – powiedział w programie „Alarm!” Dominik L., były prezes spółki Eko-Lider.
Mózgiem całej akcji zbierania odpadów jest lokalny biznesmen Andrzej K., pseudonim „Kargul”, niestety redaktorom TVP 1 nie udało się porozmawiać z nim.
- Do Sądu Okręgowego w Płocku wpłynął akt oskarżenia przeciwko pięciu mężczyznom, w wieku od 33 do 54 lat. W sumie postawiono 67 zarzutów tym wszystkim pięciu oskarżonym. Oskarżonym w sprawie jest były i obecny prezes spółki, prokurent i pełnomocnik spółki na pewnym etapie, oskarżona jest osoba, która była faktycznie prowadzącym te przedsięwzięcie, a piątym oskarżonym jest prowadzący działalność w powiecie kutnowskim,który udostępnił nieruchomość, i pomimo braku decyzji właściwego starosty, były tam składowane odpady – dodała z kolei Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, Sędzia Sądu Okręgowego w Płocku.
- W jednych z pierwszych kontroli okazało się, że w studzience w kanalizacji deszczowej pojawił się wyciek o jaskrawo-zielonym kolorze. Zostały pobrane próby i się okazało po pobraniu badań, że są to związki węglowodorów aromatycznych typu toluen, ksylen, które są bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia – powiedziała dla TVP 1 Katarzyna Brzozowska, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Gostyninie.
Materiał do obejrzenia w TVP1: https://vod.tvp.pl/video/alarm,23042018,36636013
Podobało Ci się? Udostępnij!


