200-letnie drzewa pod zamkiem mialy być pielęgnowane, a zostały oddane do wycinki
Ci, którzy w upalne letnie dni, podczas spacerów wokół Zamku spodziewali się znaleźć cień pod koroną drzew czeka niemiła niespodzianka. Zamiast ochłody znajdą jedynie rząd wykarczowanych pni drzew. Decyzja Urzędu Miasta o wycince 200-letnich drzew wywołała oburzenie wśród mieszkańców jak i radnych.
Na wczorajszym wspólnym posiedzeniu komisji stałych naczelnik wydziału komunalnego Halina Fijałkowska tłumaczyła, iz pozwolenie na wycięcie drzew wydał konserwator zabytków.
Powodem miało być zapewnienie bezpieczeństwa oraz względy ekonomiczne - wycięcie i nasadzenie nowych będzie tańsze od pielęgnacji. „Na wycięcie tych drzew była stosowna decyzja. W ramach rekompensaty będą nasadzenia” - mówiła naczelnik.
Wypowiedź ta bardzo zadziwiła radną Wiesławę Radecką. „Rozmawiałam wczoraj z panią konserwator Ewą Jaszczak.(…) Były tam sporządzone oględziny, drzewa zostały uznane za chore, ale nie przez Nią.”
Jak mówiła dalej radna konserwator zabytków decyzję o wycince drzew wydał kierując się rzekomą uchwałą radnych podjętą w tej właśnie sprawie. „Chciałabym zobaczyć tą uchwałę, bo my (radni przyp. red.) takiej uchwały dotyczącej wycinki drzew nie podejmowaliśmy. Jesteśmy w szoku. My jako Rada nie zostaliśmy poinformowani, a powinniśmy o tym wiedzieć prawda?” - dopytywała Radecka..
„W całej Polsce jest tendencja by ratować stare drzewa. Betonuje się, wzmacnia, a u nas jedną decyzją wycina się kilka kilkusetletnich drzew. To jest nie do pomyślenia.” - zakończyła dyskusję radna Małgorzata Rędzikowska-Mystkowska.
Zadziwiające były dziwne uśmiechy, które wielokrotnie w trakcie dyskusji pojawiały się na twarzach głównych urzędników miejskich.
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!






